Zeszłego lata odwiedziła mnie ciotka ze Szwecji. Wyjechała tam, gdy była jeszcze młoda. Poznała przystojnego Szweda, z którym związała się na całe życie. Kupili mały drewniany domek niedaleko stolicy i żyją tam spokojnie i bez żadnych zmartwień. Mają dwudziestoletnią córkę. Matka niestety nie nauczyła jej języka ojczystego, więc miałem problem dogadać się z moją kuzynką.
Kupiłem jednak rozmówki i próbowałem znaleźć chociaż cienką nić porozumienia – była bardzo ładna, miała typowo skandynawską urodę. Odziana była w ubrania, na które większości ludzi po prostu nie stać. Nic dziwnego, skoro do jej ojca należała jedna z największych fabryk samochodów osobowych w kraju. Pracowałem na poczcie, dlatego zapytałem jak u nich wygląda system doręczeń. Z wypowiedzi kuzynki zrozumiałem, że działa u nich inpost usługi pocztowe. Wszyscy Szwedzi są z tego zadowoleni i korzystają z ich służby zdecydowanie częściej niż z obsługi klasycznych placówek pocztowych. Wyraziłem głębokie zainteresowanie tematem i słuchałem z ciekawością wywodów kuzynki. Rozumiałem może co trzecie, czwarte słowo, jednak potrafiłem to wszystko złączyć w jedną logiczną całość. Przyglądałem się jej skandynawskiej urodzie.
Pomyślałem, że wypadałoby zarobić trochę pieniędzy na szalone wakacje i wyjechać do Szwecji – za cel podróży obrałem oczywiście znalezienie miłości swojego życia, która będzie miała równie delikatne rysy twarzy. Moje rozmyślenia przerwała kuzynka pytaniem dlaczego przestałem ją słuchać. Przeprosiłem za chwilę nieuwagi, jednak to na nic. Bardzo się obraziła i nie chciała kontynuować rozmowy z tak prymitywnym rozmówcą jak ja. Nastała długa chwila milczenia. Aby ją przerwać, zapytałem o najtańsze przesyłki. Nie odpowiedziała mi na to pytanie, być może z powodu obrazy, być może z powodu tego, że nie znała odpowiedzi. Gdy podeszła do nas moja ciotka, ponowiłem pytanie. Odpowiedziała, że u nich to są drogie rzeczy, ponieważ każdy chce jak najwięcej rzeczy wysyłać do swoich bliskich. Zacząłem opowiadać ciotce o moich przygodach podczas pracy na poczcie. Słuchała wszystkiego z zainteresowaniem w oczach, śmiała się i przytakiwała mi. Zupełnie odwrotnie zachowywała się moja kuzynka. Rozglądała się na boki, zupełnie tak jakby moje opowieści nie miały dla niej żadnego znaczenia. Bo pewnie nie miały. Jak się okazało, szwedzka uraza mogła trwać latami.
Postanowiłem poprawić swój wizerunek w oczach kuzynki – złapałem ją za rękę i powiedziałem, że będę pisał do niej listy i wysyłał paczki ekspresowe z dowolnymi rzeczami, cokolwiek sobie zażyczy. Chciwość wzięła górę nad urazą i uśmiechnęła się do mnie. Powiedziała, że w takim układzie oczekuje ode mnie co najmniej jednego listu na dwa tygodnie i trzech paczek w ciągu tygodnia. Złapałem się za głowę. Skąd wezmę na tyle pieniędzy aby spełniać fanaberie kapryśnej kuzynki? Pomyślałem, że mógłbym wziąć drugi etat. Jeśli zjednam sobie kuzynkę, będę mógł liczyć na nocleg w Szwecji i poznać jej piękne koleżanki o jasnych jak śnieg twarzach i długich blond włosach.